Czy potrafisz gospodarować swoim czasem?
Wyobraź sobie, że dzwoni do Ciebie szef banku w którym masz konto osobiste i przedstawia Ci propozycję wzięcia udziału w dwutygodniowym konkursie, gdzie możesz zarobić 20160 złotych. Zasady konkursu są bardzo proste: codziennie, przez 14 dni z rzędu na Twoje konto będzie wpływała kwota 1440 złotych, a Ty codziennie musisz tę kwotę jak najlepiej zainwestować, żeby móc zarobiony „procent” przekazać do banku. Podstawa, czyli te 1440 to Twój dzienny zarobek w ciągu najbliższych 14 dni. W sumie możesz uzyskać 20160 złotych. Jeśli nie zainwestujesz, te pieniądze przepadną.
Podejrzewam, że większość z nas wzięłaby się z zapałem do pracy: porównywalibyśmy inwestycje, fundusze, różne lokaty i staralibyśmy się codziennie, jak najkorzystniej zainwestować te pieniądze. Szkoda byłoby stracić tę niebagatelną sumę, którą już mielibyśmy na własnym koncie, prawda?
Codziennie, każdy z nas ma do dyspozycji o wiele więcej, bo 1440 minut, które może, albo zainwestować, albo stracić bezpowrotnie. Mówi się, że „czas to pieniądz”. Jednak czas jest o wiele cenniejszy od pieniędzy. Dodatkowe pieniądze możemy niekiedy otrzymać w prezencie, ale dodatkowego czasu nikt nam nie sprezentuje. Każdy z nas ma te 1440 minut, 86400 sekund, czy 24 godziny na dobę. Różnica polega na tym, że jedni potrafią swój czas dobrze inwestować, a inni nie. A jak Ty gospodarujesz swoim czasem?
Opowiadanie o starym profesorze (Autor nieznany)
„Pewien stary profesor został zaangażowany, aby przeprowadzić kurs dla grupy dwunastu szefów wielkich koncernów amerykańskich, na temat skutecznego planowania czasu.
Kurs ten był jednym z pięciu modułów przewidzianych na dzień szkolenia. Profesor miał więc do dyspozycji tylko jedna godzinę by wyłożyć swój temat. Stanął przed tą elitarną grupą (która gotowa była zanotować wszystko, czego ekspert będzie nauczał), popatrzył powoli na każdego z osobna, następnie powiedział: „Przeprowadzimy doświadczenie”.
Spod biurka, które go oddzielało od słuchaczy, stary profesor wyjął wielki dzban(o pojemności 4 litrów), który postawił delikatnie przed sobą. Następnie wyjął kilkanaście kamieni wielkości piłki do tenisa i delikatnie włożył je kolejno do dzbana.
Gdy dzban był wypełniony po brzegi i niemożliwe już było włożenie kolejnego kamienia, podniósł wzrok na swoich studentowi zapytał ich: „Czy dzban jest pełen?”
Wszyscy zgodnie odpowiedzieli: “Tak”.
Profesor poczekał kilka sekund i dodał: „Na pewno?”. Następnie pochylił się znowu i wyjął spod biurka naczynie, wypełnione żwirem. Delikatnie wysypał żwir na kamienie, po czym potrząsnął lekko dzbanem. Żwir zajął miejsce miedzy kamieniami… Aż do dna dzbana.
Profesor znów zwrócił się do audytorium i zapytał: “Czy dzban jest pełen?”
Tym razem słuchacze zaczęli rozumieć w czym rzecz, a jeden z nich odpowiedział: „Prawdopodobnie nie”.
“Dobrze” – stwierdził profesor. Wyjął spod biurka naczynie z miałkim piaskiem. Ostrożnie wsypał piasek do dzbana. Piasek, – co oczywiste, zajął wolną przestrzeń między kamieniami i żwirem.
Jeszcze raz postawił słuchaczom pytanie: “Czy dzban jest pełen?”
Tym razem, bez wahania, wszyscy odpowiedzieli chórem: “Nie”.
“Dobrze”, - odpowiedział profesor i jak się spodziewali, wziął butelkę wody, która stała na biurku i wypełnił dzban, aż po brzegi. Następnie ogarnął wzrokiem na salę i postawił wszystkim pytanie:, „Jaką wielką prawdę ukazuje nam to doświadczenie?”
Jeden z obecnych, biorąc zapewne pod uwagę temat zajęć, odpowiedział: “To pokazuje, że nawet, jeśli nasz kalendarz jest całkiem zapełniony, jeśli naprawdę chcemy, możemy dorzucić więcej spotkań, więcej rzeczy do zrobienia”.
“Nie” odpowiedział stary profesor. “To nie o to chodziło”.
Wielka prawda, którą przedstawia to doświadczenie jest następująca: , „Jeżeli nie włożymy do dzbana kamieni jako pierwszych, później nie będzie to możliwe”.
Zapanowało głębokie milczenie, a każdy uświadomił sobie oczywistość tego stwierdzenia. Teraz profesor zapytał: „Co stanowi kamienie w waszym życiu?”
- “Wasze zdrowie?”
- “Wasza rodzina?”
- “Przyjaciele?”
- “Zrealizowanie marzeń?”
- “Robienie tego, co jest waszą pasją?”
- “Uczenie się?”
- ”Odpoczywanie, - by dąć sobie czas…?”
- “A może jeszcze coś innego?”.
Należy zapamiętać, że najważniejsze jest, by włożyć swoje KAMIENIE, jako pierwsze do życia w przeciwnym wypadku ryzykujemy, że… to życie przegramy. Jeśli damy pierwszeństwo drobiazgom (żwir, piasek), - wypełnimy życie drobiazgami i nie będziemy mieli wystarczająco dużo cennego czasu, aby poświęcić go na te ważne elementy swojego życia.
Zatem nie zapomnijcie zadać sobie pytania:, „Co stanowi moje kamienie?” Następnie, włóżcie je na początku do „dzbana waszego życia.”
Przyjacielskim gestem dłoni stary profesor pozdrowił audytorium i powoli opuścił salę…
9 listopada 2009 @ 20:17
Świetny artykuł i bardzo znane opowiadanie.
9 listopada 2009 @ 21:09
Porównanie do pieniędzy mocno przemawia, aż strach pomyśleć ile “kasy” zmarnowałam! A już wydawało mi się, że jeśli ustawię swoje priorytety w odpowiedniej kolejności, to zrobię milowy krok w planowaniu czasu. Widać, to za mało. Kiedyś powtarzałaś, że opowiadanie o starym profesorze powinno być znane, tak jak znana jest wszystkim bajka o Czerwonym Kapturku. Proponuję dodać ten artykuł do kompletu, zgadzam się z Magdą. Jest świetny i daje do myślenia!
Iwona
9 listopada 2009 @ 23:28
Wiecie co? Znam to opowiadanie, ale właśnie w tej chwili błysnęła mi myśl, żebym zaprezentowała je w szkole na najbliższym zebraniu z rodzicami. Mam gdzieś w necie namiary na zdjęcia , świetnie ilustrujące tę mądrość życiową. Na zebraniach często poruszam podobne kwestie. Zauważyłam, że rodzice chętnie słuchają takich mądrości. Kiedyś żartowaliśmy, że zrobimy sobie kawiarenkę klasową i podyskutujemy przy kawie, nie jak nauczyciel z rodzicami, ale jak człowiek z człowiekiem. Jest więc okazja by wreszcie tak zrobić! Rodzice wychowują swoje dzieci najlepiej jak potrafią, w zależności od własnej świadomości. Potrzebują naszego wsparcia, pochwały, zachęty, jakiegoś drogowskazu, by sami mogli dokonać reszty. W dzisiejszym zabieganym świecie trudno odnaleźć prawdziwe wartości, zatrzymać się, by móc usłyszeć siebie. Niech to najbliższe szkolenie da rodzicom chwilę refleksji i siłę do przeprowadzenia remanentu w swoim życiu. Mnie też
“Tylko szczęśliwi rodzice mogą wychować szczęśliwe dzieci”
Wojciech Eichelberger
Małgosiu, jesteś kochana! Dziękuję Ci za wspaniałą inspirację :*
13 listopada 2009 @ 21:46
Podoba mi się opowiadanie. Na lekcji robię coś podobnego W nawiązaniu do wolnego czasu i obowiązków. Pomysł jest pani IrenyKoźmińskiej.